Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
lubiekwiatki *BORN TO RUN - blog4u.pl

Axel

BORN TO RUN

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych
  3. Napisz do mnie

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

Peace, Love & Guitar


Drugs = Captivity

mój avatar

archiwum

    2009
    Listopad
    Październik
    Wrzesień
    Sierpień
    Lipiec
    Czerwiec

linki

    Hippie Rockers

linki do blogów

backdoorman.blog4u.pl
kliquekills.blog4u.pl

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 1344 osób

Powered by blog 4u

Come to the Sabbat!

Czyli trochę bardziej chory wpis, a jak. Też trzeba poruszyć pewne dziwne tematy, bo bez tego jest nuuudno. Żeby wprowadzić w... Hmmm... Magiczny klimat:

Black Widow - Come to the Sabbat

Occult rock... lata 60' i 70' były naprawdę oryginalne, nie ma co. Po za tym Black Widow to bardzo niedoceniony zespół, przynajmniej moim skromny zdaniem. No ale... Do rzeczy. Czy miewanie snów o demonach, magii, podziemiach, czarodziejach i wielkich krukach to coś złego? Bardzo często takie mam. Są naprawdę fajne, aż żal do serca się wkrada po przebudzeniu. Na przykład ostatnio moja główka wykreowała piękne stepy. Wysoka, zielona trawa delikatnie pochylająca się pod naporem wiatru. Odchylała się na boki kiedy szedłem, niczym tłum plebsu robiący przejście dla jakiejś ważnej osobistości. Moim celem była świątynia. Szara, wielka świątynia z posągiem demona na dziedzińcu. Wiem, że czułem się wtedy doskonale. W dłoni trzymałem jakiś zwój, w pobliżu nie było żywej duszy, wielkie, czerwone słońce powoli zapadało się w trawę. Obudził mnie domofon. Ale klimat iście magiczny, tak naprawdę nie wiem po co w ogóle próbowałem wam to w ten sposób przedstawić... To jest nie do opisania. Trzeba by to było poczuć. Może to przez to, że uwielbiam fantastykę? Od razu uprzedzam, iż nie jestem chłopakiem, który się na tym zna, i może powiedzieć, ze się na tym zna. jeśli wiecie o co mi chodzi. Wszystko się zaczęło, gdy mama kupiła mi "Hobbita" J.R.R. Tolkiena, do dziś jest to moja ulubiona książka, mimo, iż to bajka dla dzieci. Niziołki to moja ulubiona rasa, ze świata fantastyki. Małe, pogodne, lecz jeśli trzeba odważne i sprytne. A to dziwne bo jeśli chodzi o sam klimat to największą magię mają opowieści o okultystycznych rytuałach. Gdy to pan z mnóstwem tatuaży tworzących dziwne znaki, odziany w czarną togę z kapturem wzywa do tego świata pradawnego demona... Znów zaczynam dziwnie gadać. Coraz częściej mi się to zdarza.

Choć wiadomo, że świat nierealny, nigdy nie będzie cudowniejszy, ani bardziej magiczny od realnego. Jeśli chodzi o jesień, to naprawdę ma... To coś. Kiedy szybko nadchodzi zmrok, silny wiatr hula w najlepsze, i jest zupełnie pusto, bo ludzie nie lubią takiej pogody. A ja zupełnie nie wiem dlaczego. Według mnie, to idealna pogoda na spacer wieczorną porą. Przysiąść na ławce przy zalewie i patrzeć na fale. A kiedy doda się do tego odpowiedni podkład, słuchawki do uszu wsadzając to... Ach. Chwila na refleksje. Nawet kilka chwil. Po za tym taki klimacik może być swojego rodzaju muzą. Naprawdę można wtedy zobaczyć coś, czego wcześniej się dostrzegało. I to nie prawda, jesień wcale nie jest smutna. jest magiczna.

Dobra, za bardzo się chyba rozkręcam z tymi swoimi osobistymi refleksjami, myśląc, ze inni mają podobne zdanie. Dla dobra swojego, i czytelników bloga kończę wpis. Na sam koniec powiem

Dziękuję wam.

A to dziękuję jest dla wszystkich którzy nie życzą drugiemu źle, widzą koloru pośród szarości, i dostrzegają magię świata.

Axel 23/11/2009 18:50:09 [komentarzy 1] Komentuj

W każdym drzemie bestia...

Tak jak w temacie notki. Albo raczej potwór destrukcji. Na wstępie się pochwalę, że mam nową gitarę basową. Męczę ją niemiłosiernie... Moja gra + wokal są na takim poziomie, że punkrockowcem mogę już być! A tak na poważnie, a propos punkrocka. Nie doceniałem tej muzyki. A konkretniej chodzi mi o zespół The Clash. W łapy mi wpadła ich płyta, London Calling.



Poczytałem trochę, i z zaskoczeniem odkryłem, że magazyn Rolling Stone umieścił tę płytę na liście "500 Greatest Albums of All Time". I to... Na ósmym miejscu! Więc przesłuchałem... Coś niesamowitego! Piosenki wzbudzają różne emocje, strasznie na mnie działają, i chyba nie tylko na mnie. O właśnie. Dam próbkę:

The Clash - Hateful

A są na niej lepsze od tej co powyżej przedstawiłem! Mógł bym ją puszczać na okrągło. Naprawdę. Szczególnie polecam piosenkę o tym samym tytule co album.A moja gitara już była w niebezpieczeństwie. Parząc na samą okładkę mam ochotę powydzierać się trochę do mikrofonu a potem rozpierniczyć bass o scenę! Cóż... Każdy ma jakieś zboczenie, prawda? Nie żebym się jakimś punkiem poczuł. Nic z tych rzeczy. Ale to ma jakąś magię! Jestem chory? Nie, nie... raczej szalony. Jak zawsze. Dobrze mi z tym. Ach, ach!

No i dziękuję wszystkim za opinie o moim kiepski tekście. Teraz muszę coś ostrzejszego napisać. Teraz...? Ee... Kiedyś. tak, kiedyś napiszę. Dobra, kończę, bo już sam nie wiem co piszę.

p.s. Dzięki tej muzyce mi się przypomniało jak z bratem na Playstation w Tony Hawk's Pro Skater 2 graliśmy! Ach...

Axel 12/11/2009 11:07:26 [komentarzy 2] Komentuj

Pink Floyd?

Ajj.... Zaniedbałem bloga. Przepraszam was bardzo. To dziwne... Naprawdę... Pink Floyd stało się moim ulubionym zespołem, ale nie chce mi się rozpisywać na ten temat. Chodzi o to, ze stali się dla mnie inspiracją do napisania suity prog rockowej. Postanowiłem przestawić tutaj to, co już napisać mi się udało. Chciał bym wasze opinie zobaczyć... Muzyki jeszcze nie zacząłem stwarzać, ale wiem, czego chcę... Dlatego czasem wydawać się może, ze kupy się nie trzyma, a w moim umyśle między tym jest solówka gitarowa. Proszę, weźcie to pod uwagę, i... Zakaz kopiowania!

„Życie”

Rozłożyć ręce, dla świata w podzięce unieść się,
Czy spuścić głowę, opuścić mowę… Poddać się?

Korzystać z życia, trzeba umieć,
By go nie zmarnować,
Użyć głowy
Wysilić umysł,
Głupotą się nie brudzić.

Życie to przywilej
Zastanów się nim skoczysz,
Tyle chwil możesz stracić,
Na złą stronę przejść
Na szczyty marzeń
Staraj się wejść!

Życie to dar, nie kara
Pamiętaj o tym
Nie żyj przeszłością,
Wyciągaj z niej wnioski,
Na błędach się ucz,
Cudzych i swoich
Czuj się spełniony,
Do ludzi wyjdź,
Wyciągnij rękę
Uściśnij dłoń,
Uśmiechaj się wszędzie
A samotność obca Ci będzie!

Życie to przywilej
Zastanów się nim skoczysz,
Tyle chwil możesz stracić,
Na złą stronę przejść x2
Na szczyty marzeń
Staraj się wejść!

Akceptuj siebie,
Nie oglądaj się na innych.,
Własny styl miej,
Na duchu lżej Ci będzie,
Gdy wybaczać się nauczysz,
Baw się hucznie,
Lecz nie żałuj,
Miej co wspominać,
Staraj się nie wypominać,
Błędów innym.
Zło od dobra odróżniać się naucz…

Miłość zrozum...

Ona odeszła, nie odezwie się już
Lecz na jej zdjęciach nie zbierze się kurz
Bo kocham Ją cały czas
Mimo, iż nie ma już nas
Czuję w sercu żrący kwas

Już na ulicy nie spotkam Jej,
Już nigdy nie będzie OK
Żal, krzyk, płacz, zrezygnowanie
Nerwów ciągłe naginanie

Nie daj się...

Podnieś głowę, nie płacz już,
Gdy na fotografiach zbierze się kurz
Ścianę złych emocji zburz,
Po drugiej stronie jest nowy świat
Gdzie miłości znajdziesz kwiat!

Od nowa ożyje twe serce...

Lecz jeśli będziesz za słaby by żyć...

Nienawidzisz świata,
Życie dało ci w kość,
Pozbierać się nie potrafisz,
Masz już wszystkiego dość
Krzyczysz…

Pieprzyć ludzi!
Pieprzyć szkołę!
Pieprzyć wszystko!

Miotasz się i rzucasz,
Agresja to ukojenie
Wrzeszczysz na innych,
Wytłukłeś lustra i
Szukasz winnych
Krzyczysz…

Pieprzyć pracę!
Pieprzyć życie!
Pieprzyć dzieci!
Pieprzyć wszystko!

Łzy są dla frajerów,
Łykniesz leków garść,
Wódą z gwinta popijesz,
By na twarz znów paść,
A w głowie krzyczy…

Pieprzyć rodzinę!
Pieprzyć przyjaciół!
Pieprzyć znajomych!

A gdy odejdziesz,
Nikt Cię nie wspomni,
Problemem byłeś,
Każdy zapomni, że żyłeś…
Bo…
Bo krzyczałeś!

Pieprzyć wszystko!

A czy nie lepiej tańczyć w deszczu kroplach
Promykom słońca oddać swą skórę
Wspiąć się na szczęścia prawdziwego górę?
Kochać ludzi, przyrodę i zwierzęta?
Nie ważna narodowość, po cóż ta cała złość?
Powiedzmy złu dość!
Niech każdy będzie jak rodzina, nie nieproszony gość,
Co zawitał na twą włość.
Bez wojny nie będzie pokoju?
To bzdura! Wymysł jakiegoś gbura.
Na mamonę pewno łasy,
Nigdy nie dość mu kasy,
Młodych, niewinnych poświęci,
A sam przybije parę pieczęci.
Nie dajmy się mediom zwieść,
‘Jest dobrze’ ale nie ma co jeść…

I znów zrezygnowanie serce chce opętać,
W swych ciemnych mackach spętać…

Daj radę!
Po złych chwilach następują dobre,
A po nich znów nie dobre,
Na zmianę to działa, lecz nie bój się mała!
To co dobre przytłacza złe,
Nawet jeśli twe ciało już zmarzłe,
Ogrzeje je wspomnień moc,
Niczym ciepły koc.
Humor powróci wnet,
Będziesz latać wśród planet,
W szczęścia skafandrze.

Spójrz na świat przez kolorowe soczewki, a stanie się przyjazny.

Żyć wygodnie, to żaden grzech,
Mówią ‘pracuj’ a ty w śmiech?
Złoty środek znaleźć spróbuj,
Na swej pracy szczęście buduj.
Jeśli żyjesz wygodnie,
A i pracę traktujesz poważnie,
Postępujesz bardzo rozważnie.
By nie przeholować, uważać trzeba,
Wygoda to ważna potrzeba,
Lecz stać się może nałogiem,
A wówczas w rozmowie z bogiem,
Pomocy szukać będziesz.
To samo tyczy się pracy,
Niczym żebracy, cały dzień poświęcisz,
By cos zarobić… Wtedy powiedzą,
Że życia własnego Ci brak,
Egzystujesz niczym w klatce ptak.
Brak, rodziny, brak przyjaciół…
Tylko praca, nie popłaca.

Axel 31/10/2009 02:56:01 [komentarzy 4] Komentuj

Let It Be!

Wpis owy czymś pozytywnym wypadało by zacząć, więc niech będzie arcyboska piosenka Wszystkim znanego zespołu-legendy:

The Beatles - I'v Just Seen a Face

Tak! Wróciłem z raju... Tfu! Grecji cały i zdrowy... No prawie bo mnie jakieś choróbsko zaraz po powrocie złapało. Było cudownie. Wybawiłem się bardziej niż przez resztę wakacji. Tak jak w latach poprzednich mnóstwo wspaniałych ludzi z kadrą wychowawczą włącznie. Nawet czterdzieści osiem godzin w busie było fantastycznym przeżyciem (dwadzieścia cztery w jedną stronę). Słońce, morze, plaża, miłe towarzystwo... Wolność! Raj, ot co. Pośpiewałem, potańczyłem, tradycyjnie się powydurniałem i wyszalałem. Aż dziw jak szybko zleciało. Po raz kolejny potwierdziło się że "w życiu piękne są tylko chwile". to niesamowite jak takie wyjazdy o troskach i problemach zapomnieć pozwalają. Mimo powrotu do nich czuję że jestem szczęśliwym człowiekiem.

Ach... Już nie gram w zespole. Odszedłem z własnej woli. Dlaczego? tego chyba nawet ja sam do końca nie wiem. Może chodziło o to że moje zdanie się tam nie liczyło? Nie, nie... Raczej nie. Po prostu nie był to typ zespołu dla mnie. Swojej decyzji nie żałuję, ale szkoda mi trochę, że gitarę oddać musiałem. Teraz znów pozostał mi jedynie mój kochany akustyk, który całkiem nieźle radzi sobie z rolą bassu. Jak się troszkę pieniędzy nazbiera to się coś kupi, a na razie... Jestem zadowolony. Znajdę inny zespól i będę w nim żył długo i szczęśliwie.

A propos szczęścia, wspominałem już jaki jestem szczęśliwy? Tak, chyba tak. Jeszcze nie zacząłem roku szkolnego a me serce już się raduje gdy pomyślę że o budowlanki już nie chodzę. Oj, kolegom już w pierwszym tygodniu, w kość dali. Nie twierdzę że w nowej szkole będzie łatwiej. Mam po prostu nadzieję że w końcu nauczyciele będą w miarę normalni. ciekawe czy tam też mi każą włosy ściąć... Hmmm... Nigdy tego nie robię choć bym miał szkołę rzucić! Moje kochane włoski...

O właśnie! Kochanie! Nadal czuję, że kocham, mimo iż z ową osobą tak rzadko się widuję... Prawie wcale! Teraz to sobie uświadomiłem. Oj, koniecznie nadrobić to trzeba. Ale czy tęsknota nie wzmacnia uczucia? Dobra, dobra... Starczy tych miłosnych rozterek.

Ach! I pozdrowienia dla kochanej przyjaciółki, Kamilki! (tam powinien być przecinek? Zawsze mam z tym problem...) Tym razem wyjątkowo zamiast życzeniami wpis zakończę piosenką:

The Beatles - Love Me Do

Axel 5/09/2009 00:24:14 [komentarzy 3] Komentuj

Bittersweet Symphony

The Verve - Bittersweet Symphony (Glastonbury)

"Ponieważ to jest gorzko-słodka symfonia, to życie[...]"
Taaak... Dawno tutaj nie zaglądałem, a tyle się wydarzyło. Choć.. Czy na pewno tak wiele? Czuję się świetnie, choć większość będąca w takiej samej sytuacji jak ja wzdycha do sufitu i odcina się od świata. Popełniają wielki błąd. Mówiąc wprost: zakochałem się. Tak, tak w dziewczynie... Głównie. Znam Ją od dawna. Zawsze była wspaniałą osobą, przyjaciółką. A teraz widzę Jej twarz kładąc się spać i... To sprawia że przepełnia mnie radość, miłość do życia, i wiara w lepszy następny dzień. O tak. Miłość to przecudowne uczucie, i trzeba traktować je jako dar, nie brzemię. Owy dar popycha ans do dokonywania wspaniałych czynów, ma niesamowitą siłę. A dla ciekawskich... Co do małżeństwa nie zmieniłem zdania.

Druga sprawa, chyba nie mnie ważna niż pierwsza. Dlaczego? Bo kocham muzykę! Otóż... Jestem członkiem zespołu. Gram na gitarze basowej. Świetna ekipa, dobra muzyka której gatunku określić nie potrafię. Mamy własne piosenki, pisze nam je pewna dziewczyna i... Ma talent! Naprawdę potrafią trafić do serca. Co ciekawe gramy na salkach w kościele, Wikary pozwolił nam tam grać, dał cały sprzęt... Ale do religii mnie to nie zbliżyło. Niedawno mieliśmy próbę na... Scenie! Na prawdziwej dużej scenie. Sporo ludzi się zleciało. Te okrzyki, i brawa... Niesamowite uczucie! Te wibracje z głośników kiedy szarpię strunę. Ach, gitara nie jest moja. Pożyczył mi ją... Perkusista który z nami gra. Na szczęście okazało się że to prosty do opanowania instrument i nie mam większych problemów choć z pewnością wiele osób lepiej by sobie radziło. Mimo wszystko jestem z siebie dumny.

A propos koncertów... Glastonbury. Strasznie chciał bym polecieć do Anglii na/do Glastonbury. Świetny festiwal muzyczny. Świetna muzyka. i ten klimat! Coś niesamowitego. To moje kolejne wielkie marzenie. Kiedy oglądałem sobie na youtube.com nagrania z owego festiwalu i obejrzałem film dokumentalny o nim znów uwierzyłem że dobra muzyka jeszcze istnieje. Dla mnie ma to ogromne znaczenie. Kiedyś tam będę!

Powtórzę cytat: "Ponieważ to jest gorzko-słodka symfonia, to życie[...]". Słodka część opisałem, czas na gorzką. Niestety życie nie składa się z samych dobrych chwil. Pierwsza myśl która psuje mi humor to fakt że wakacje jakoś za szybko lecą. Po powrocie z obozu już będzie po nich... A wtedy... Nowa szkoła. Nie ukrywam tego, że boję się. A jak nie dam rady? A jak będzie za trudno? Zaraz, zaraz... Dla chcącego nic trudnego! Hmm... O, ja naprawdę w to wierzę! Tak więc wpis owy można uznać za jak najbardziej optymistyczny choć ogólnikowy. Na każdy temat przydał by się osobny wpis... Tak też zrobię, a tymczasem.. Miłych wakacji!

Axel 5/08/2009 21:00:57 [komentarzy 3] Komentuj

Don't worry! Be Hippie!



Cudny, nieprawdaż? Ach, marzenie. Zawsze mi się te samochody podobały. Nawet wtedy gdy jeszcze zupełnie inne poglądy miałem. Mają "to coś"... Mają duszę. Gdy patrzę na to zdjęcie uśmiecham się jak głupi do sera.
W ogóle jestem strasznie szczęśliwy, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia dlaczego. Nic specjalnego się nie wydarzyło. Właściwie to nic się nie zmieniło, nic się nie stało... Wielkie NIC. A i tak jest cudnie. Skaczę z gitarą po tapczanie i wydzieram się jak jakiś nadpobudliwy dzieciak. To jest piękne. Ale to nie zmienia faktu że te wakacje to lekkie rozczarowanie. Nudy. Nic się nie dzieje, tylko czekam na Sierpień, aż w końcu pojadę na obóz. Jadę do Grecji, ale nie mniej cieszył bym się gdybym jechał nad polskie morze. Najważniejsze jest to z kim się jedzie, a nie gdzie. Dlatego chciał bym mieć takiego ogórka i jeździć nim... Gdziekolwiek. Dziś gadałem z kumplem który ma takie samo marzenie. Ustaliliśmy że za rok kupujemy taki śliczny samochodzik, i w wakacje jedziemy nim nad morze, albo po prostu pojeździć, i pozwiedzać. Lub pozwiedzać, a potem nad morze? Albo nad morze , a potem pozwiedzać? Albo wszystko naraz. Jak żaden z nas nie zda prawa jazdy to weźmie się kogoś kto ma... I nawet mam już kogoś konkretnego na myśli. I to nie jest takie sobie gadanie. Bo my naprawdę myślimy o tym poważnie, co dla większości jest zapewne chore i nienormalne. A jak zarobić na taki wyjazd, i na samochód? Na szczęście taki rzęch nie jest drogi, więc dziesięć miesięcy grania na gitarze, na rynku powinno wystarczyć, a to sama przyjemność. Czyli po za mną jest już dwóch. Wszystko zaczyna się ładnie układać. Przez to zaczynam się czuć jak prawdziwy hipis z lat sześćdziesiątych... Cieszy mnie to. Tak więc pozostaje jeszcze tylko wrzucić piosenkę adekwatną do wpisu:


Scott McKenzie - San Francisco


Peace, Love & Guitar

Axel 10/07/2009 23:53:11 [komentarzy 3] Komentuj

Blowin' In the Wind

Blowin' In The Wind


1. Ile dróg musi człowiek przejść
zanim nazwiesz go człowiekiem?
tak, i przez ile mórz musi lecieć biała gołębica
zanim zaśnie w piasku?
tak, i ile razy kula armatnia musi przelecieć
zanim zostanie to zabronione?

Refren:

Odpowiedź, mój przyjacielu, niesie wiatr,
odpowiedź niesie wiatr.

2. Tak, i ile lat ma trwać ta góra
Zanim nie zostanie zmyta do morza?
Tak, i ile lat może pewna społeczność istnieć
Zanim zostaną dopuszczeni do wolności?
Tak, i ile razy ten człowiek obróci jeszcze głowę
Tłumacząc, że po prostu nie zauważył?
Odpowiedź, mój przyjacielu, niesie wiatr,
Odpowiedź niesie wiatr.

Refren:

Odpowiedź, mój przyjacielu, niesie wiatr,
odpowiedź niesie wiatr.

3. Tak, i ile razy musi on jeszcze popatrzeć w górę
Zanim zauważy niebo?
Tak, i ile uszu musi on mieć
Zanim usłyszy ludzki płacz?
Tak, i ile śmierci jeszcze to przyniesie, aż on zauważy
Że zbyt wiele ludzi umarło?
Odpowiedź, przyjacielu, niesie wiatr,
Odpowiedź niesie wiatr.


Piosenka stara, nagrana w 63' roku, ale jakże ponadczasowa. Utwór, nie ma się co oszukiwać, trudny. Prawdziwa Poezja w Muzyce. Piosenka o Pokoju, Wolności, i Równości. Potraficie odpowiedzieć na te pytania? Naprawdę dają bardzo do myślenia. "Odpowiedź niesie wiatr", Dylan wierzył, i zapewne wierzy nadal w lepszą przyszłość. Myślę że każdy z nas powinien zadać sobie owe pytania. Jeśli znajdziemy odpowiedzi, pomożemy ulepszać świat. Przyznaję się: Jestem niepoprawnym optymistą. Przecież zawsze jakoś się ułoży. Trochę wysiłku, trochę wiary, przemyśleń, i oczywiście szczęścia. Tak, wierzę w szczęście. Lecz nie należy swego losu tylko szczęściu powierzać, gdyż samo może nie dać rady, natomiast wsparte przez wysiłek tworzy w nas niesamowitą siłę. Siłę która prowadzi do radości i szczęścia. A jakie jest życie bez radości? No właśnie! Dlatego ludzie, proszę was! Proszę was byście wierzyli w lepsze jutro, w cudowne życie, i sami wsadzili choć trochę wysiłku by stało się szczęśliwe, lub szczęśliwsze! Może i jestem jeszcze młody, ale przekonać się zdążyłem że "chcieć, to móc." Podsumowując... Make love, not war! Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej! Nigdy nie jest do tego stopnia źle, że nic już naszego życia na właściwe tory nie przywróci! Nauczmy się cieszyć tym co mamy! A zazdrość zamieńmy w radość z tego, że komuś wiedzie się dobrze.

Dziękuję bardzo.

Axel 9/07/2009 21:52:01 [komentarzy 3] Komentuj

Changes...?

Dzieje się ze mną coś dziwnego... Tak... Zdecydowanie podejrzanego. I wiecie co? Niepokoi mnie to. Otóż, przestaję myśleć o małżeństwie jak o rzeczy niemożliwej. Tylko moja wizja połączenie dwóch ludzi aż do śmierci wygląda inaczej. Jeżdżę sobie po świecie moim busikiem pomalowanym w kwiaty i pacyfy, towarzyszy mi przyjaciel, przyjaciółka, i bliska przyjaciółka. Przejeżdżamy koło starego kościółka przy wiejskiej drodze. Wchodzimy do środka, wszyscy czworo, i nagle ja mówię: "może weźmiemy ślub?". Kumpel na tak, dziewczyny na tak, no to prosimy starego księdza, spitego winem mszalnym by nam go udzielił. Ja z bliską przyjaciółką, kumpel z tą drugą i... Koniec. Strasznie dziwna wizja... Ale cholernie mi się podoba. Kiedy wracamy do samochodu puszczamy płytę "Bob Dylan: Dylan", i jedziemy dalej. Coraz częściej i mocniej marzę o ucieczce. Ale nie samotnej.

Jeszcze jedno mi po głowie chodzi. A mianowicie zastanawiam się czy nie wybrać się do jakiegoś kumpla, czy kumpeli z innej części polski, na na przykład cztery dni. Gdyby nie to że nie mam kasy na bilet na pociąg, i nie chcę się komuś zwalać na głowę Już bym to zrobił. Z drugiej strony... Czy ja w ogóle mam do kogo jechać? Pewnie mam... A może nie... Ostatnio stanowczo za dużo myślę. Myślenie szkodzi zdrowiu i psychice, jak by moja już nie wystarczająco zwichnięta była. Niedługo to będzie psychika ze złamaniem otwartym.

W zasadzie tylko tym chciałem się z wami podzielić. Ach, no i przepraszam że nic nie pisałem ale u siebie nie byłem, a i za bardzo nie było o czym. Dziś krótko, i jak zwykle: Następnym razem postaram się napisać coś więcej.

Axel 8/07/2009 21:12:18 [komentarzy 3] Komentuj

That's All I Need!

When I first met youuu, you looked so fine! Aaa... To już? Wybaczcie, Magic Sam wciąga. Aż dodam tutaj tę piosenkę. I cóż mogę rzec... Polecam!
Magic Sam - That's All I Need

Na początku chciał bym zacytować panią I. Mam nadzieję, że się nie pogniewa.
"Ale chyba w pewnym okresie życia musimy sami się utrzymywać. Nie wcale z powietrza. Ile czasu nam na to schodzi? Nie prawda?"
Otóż ja do tego okresu nie chcę dojść, ominąć go, lub zlikwidować. Mógł bym nawet mieszkać w starym, gnijącym samochodzie i zarabiać grając na gitarze. Kocham gitarę, a w życiu ponoć trzeba robić to co się kocha. Na bułkę, plaster sera, i wodę mineralną z biedronki by starczyło. Nie jestem materialistą. Jak już wcześniej pisałem, nie uznaję ślubów, nie będę utrzymywał żony, nie chcę mieszkać w domku jednorodzinnym i patrzeć jak ogrodnik podcina mi żywopłot. O miłości fajnie się śpiewa, powyżej macie nawet tego przykład, ale powiem teraz jak megaloman... Czuję, że we mnie jest za dużo miłości by oddać ją Tej Jedynej. Staram się kochać każdego, i przecież to żaden wstyd! Wracając do tematu, we wrześniu kończę osiemnaście lat i modlę się do wszystkich bogów (a nuż jakiś istnieje) by któryś cofnął czas. Może i na papierku będzie pisać że jestem pełnoletni, ale w duszy jestem dzieciakiem z bądź co bądź, niedojrzałymi poglądami i wyidealizowaną wizją świata. Poza tym już widzę przed oczami twarze krzyczące do mnie:"człowieku! Co ty robisz?! Jak ty się zachowujesz? Przecież jesteś dorosły!". Nie jestem dorosły, i czuję że prędko nie będę. Nie chcę być. Jeśli będę miał gdzie spać, co jeść, i nie zabraknie muzyki w moim życiu będę szczęśliwy... That's All I Need! Pewnie coś kiedyś sprawi, że wydorośleję. Stanę się zwykłym, szarym, nudnym obywatelem, choć jak na razie się na to nie zapowiada.

Miałem napisać coś bardziej rozbudowanego i chyba nie bardzo wyszło. Ale myślę, że przekazałem to co chciałem przekazać, więc nie jest źle. Przepraszam za zbyt małą liczbę przecinków... Nigdy do końca nie wiem gdzie je wsadzić, i... Życzę miłego, wakacyjno-weekendowego dnia

Axel 27/06/2009 13:31:12 [komentarzy 6] Komentuj

Słowem wstępu

Tak, witam na moim blogu! Chyba piszę go sam dla siebie mając nadzieję że nikt go nie przeczyta... Strach przed migającymi, różowymi kucykami w komentarzach jest tak wielki że zastanawiam się czy dalej pisać... A co tam! Do założenia tego czegoś natchnął mnie kolega który sam bloga założył. Kim jestem? Jestem człowiekiem. Ludzie, kobiety i staruszki różnie mnie nazywają, podam kilka przykładów:
Axel, Hipis, "ten po****ny", "o ku*wa! Patrz tego!"
Czyli jak sami widzicie, nie jestem nikim szczególnym. Będę pisał o wszystkim co podrzuci mi moja zwichnięta psychika, i uznam że warto o tym napisać.

Adres bloga? Co z nim nie tak? Ach... Lubiekwiatki ponieważ lubię kwiatki. Zapewniam że jestem w stu procentach heteroseksualny. Jest to swojego rodzaju protest przeciwko tępo myślącej większości która po przeczytaniu adresu i ustaleniu płci uznała mnie za geja. No i co się krzywisz? Gej to zwykłe słowo. no tak, kolejny... A ja wam powiem moi mili że jestem całkowicie tolerancyjny jeśli chodzi o kolor skóry, orientację seksualną, czy narodowość. Na najniższy poziom śmierdzących lochów wysłał bym tylko gwałcicieli, pedofilów, morderców i większość polityków. Nie po to żyje się w wolnym kraju by ludzie patrzeli na Ciebie krzywo tylko dlatego że masz długie włosy a nie jesteś kobietą. Straszneeee.

"Born to run", bo jestem urodzony by biec. Strasznie mnie "nosi". Często mam takie chwile że jestem gotów wziąć plecak, spłukać w muszli klozetowej kasę której i tak nie mam, wsiąść do busika pomalowanego w kwiatki z wielką pacyfą na dachu i odjechać w siną dal. Bardzo często. Marzy mi się by korzystać z wolności na całego. Leżeć sobie na łące, na jakimś odludziu i kilka godzin gapić się w błękit nieba, by w końcu usiąść na pagórku i obserwować znikające za lasem słońce. Totalnie nie wyobrażam sobie siebie wstającego rano, całującego żonę w policzek, zjadającego śniadanie i potem siedzącego kilka godzin za biurkiem, czy kopiącego rowy a po powrocie padającego na kanapę przed telewizor, bo na nic innego siły nie ma. To mnie przeraża, zwykłe życie, ograniczone życie. Zresztą... Nie uznaję czegoś takiego jak małżeństwo bo z tego co do tej pory zaobserwowałem przynosi ono tylko zło i niezgodę. Można się kochać i bez małżeństwa, po za tym ma to swoje zalety. Kiedy para przestanie się kochać mogą się rozejść bez obawy przed plotkującym plebsem który może zrujnować ich życie.

Dziś totalnie nie mam weny (tak, wmawiam sobie ze istnieje), po za tym jak sami widzicie moje umiejętności pisarskie są raczej mierne, tak więc... Do następnego wpisu i postaram się by był bardziej rozbudowany. Dziękuję tym co przetrwali do tego zdania i zachęcam do czytania.. Co ja... Przecież piszę to sam dla siebie. Muszę się porządnie wyspać...

Axel 26/06/2009 23:51:32 [komentarzy 8] Komentuj